Kontrakty terminowe na indeksy giełdowe na GPW

kontrakty indeksowe

Kontrakty terminowe – definicja

Kontrakty terminowe są to pochodne instrumenty finansowe, których cena uzależniona jest od wartości instrumentu bazowego. Można na nich inwestować zarówno na wzrost, jak i na spadek ceny. Inwestor, który kupił (lub sprzedał) kontrakt w pewnym sensie zakłada się z innym inwestorem jaka będzie cena danego instrumentu w dniu wygaśnięcia, czyli ostatnim dniu notowania kontraktu.

Najczęściej są to instrumenty lewarowane, czyli takie, które umożliwiają nam inwestycję, nawet jeżeli nie mamy środków równych pełnej wartości kontraktu. Wystarczy, że inwestor posiada wymagane zabezpieczenie, czyli część pełnej wartości kontraktu. Wartość zabezpieczenia zależy od instrumentu oraz od giełdy, gdzie dany instrument jest notowany.

Chociaż kontrakty terminowe na rynkach regulowanych mają z reguły jasno określony dzień rozliczenia, to inwestor może zamknąć transakcje w dowolnym momencie jego trwania. Nie ma obowiązku czekania do ostatniego dnia. Jeżeli był posiadaczem długiej pozycji, to odsprzedaje kontrakt innemu inwestorowi. Jeżeli obstawiał spadki to będzie musiał kontrakt kupić.

Kontrakty indeksowe na GPW

W tym artykule chciałbym się jednak skupić wyłącznie na tych kontraktach terminowych, które notowane są na GPW, a konkretnie na kontraktach, których cena oparta jest na wartościach indeksów. Na GPW notowane są również kontrakty na akcje, obligacje, waluty, a także na poziom stóp procentowych WIBOR. O nich jednak napiszę w innych artykułach.

Obecnie wyróżniamy indeksowe  kontrakty na WIG20 oraz na WIG40. Najpopularniejsze są kontrakty na WIG20. To właśnie na nich dokonywana na jest największa liczba transakcji.

Od grudnia 2014 roku do obrotu wejdą kontrakty na WIG30 oraz WIG50, które stopniowo będą zastępować obecne kontrakty.

Ma to związek z decyzją GPW o zastąpieniu WIG20 przez WIG30 oraz WIG40 przez WIG50. Kontrakty na WIG20 notowane będą jedynie do grudnia 2015 a kontrakty na WIG40 do czerwca 2015 roku. Można też się domyślać, że wraz z wejściem nowych kontraktów ich popularność będzie stopniowo rosło i za kilka miesięcy, może rok, to właśnie kontrakt na WIG30 stanie się tym na którym obroty będą największe.

Ja jednak trochę z przyzwyczajenie a trochę z sentymentu w przykładach głównie posługiwać się będę kontraktami na WIG20. Są to tez najstarsze instrumenty pochodne notowane na GPW. Pierwsza ich sesja miała miejsce w styczniu 1998 roku

Wartość obecnie notowanych kontraktów na WIG20 stanowi 20-krotność jego ceny. Jeżeli WIG20 kształtuje się w okolicach 2500 to kontrakt wart będzie około 50 000 PLN. Zmiana ceny o 1 punkt oznacza zmianę wartości kontraktu o 20 PLN. Wzrost wartości WIG20 z 2500 do 2600 będzie dla inwestora oznaczać zysk lub stratę na poziomie 2000 PLN w zależności od tego czy był stroną kupującą, czy też sprzedającą.

W przypadku kontraktów na WIG40 mnożnik jest mniejszy i wynosi 10. Przy obecnych cenach jest więc warty około 34 000 PLN.

Serie i nazewnictwo

Kontrakty notowane są w seriach. W przypadku WIG20 zawsze w obiegu dostępne są 4 serie z terminem zapadalności w marcu, czerwcu, wrześniu oraz grudniu. Rozliczenie następuje w 3 piątek jednego z tych miesięcy.  Jeżeli piątek przypada w święto, to rozliczenie następuje w ostatni dzień roboczy przed 3 piątkiem. W przypadku kontraktów na WIG40 notowane są tylko 3 najbliższe serie.

Następnego dnia po wygaśnięciu danej serii kontraktów notowania rozpoczyna nowa seria.

To z którą serią mamy do czynienia można poznać analizując nazwę kontraktu, gdyż jej budowa mówi nam i o miesiącu i o roku rozliczenia.

Dla przykładu FW20H1420 oznacza, że:

F – jest to kontrakt terminowy (futures)

W20 – instrumentem bazowym jest Wig20

H – rozliczenie następuje w marcu.

14 – rozliczenie nastąpi w 2014 roku.

20 – oznacza, że mnożnik dla tego kontraktu wynosi 20.

W innych kontraktach indeksowych oraz akcyjnych mnożnik nie jest podawany. Jest to wyjątek tylko dla WIG20, gdyż jeszcze do czerwca 2014 były notowane kontrakty z mnożnikiem 10 i trzeba je było jakoś rozróżnić.

I już na przykład dla WIG40 mnożnik nie jest podawany. Przykładowy kontrakt na WIG40 wygląda tak:

FW40U14 – czyli kontrakt na Wig40 z rozliczeniem we wrześniu 2014 roku

 

Dla kontraktów indeksowych wyróżniamy więc następujące miesiące rozliczeniowe:

H – marzec

M – czerwiec

U – wrzesień

Z – grudzień

Największym zainteresowaniem inwestorów zawsze cieszą się te kontrakty o najbliższym terminie zapadalności.

Godziny handlu na GPW

Obecnie na GPW handel kontraktami odbywa się dłużej niż na przykład na rynku akcyjnym. Sesja wygląda tak:

8:30-8:45 – faza przed otwarciem

8:45- faza otwarcia

8:45-16:50 – faza notowań ciągłych

16:50 -17:00 faza przed zamknięciem

17:00 – zamknięcie

17:00-17:05 dogrywka

 

To na czym polegają poszczególne fazy zapraszam do oddzielnego artykułu o godzinach pracy GPW.

W tej części wspomnę tylko, że godziny notowań sesji to jest też temat, który stanowi wieczny spór pomiędzy GPW a Domami Maklerskimi. GPW chciałoby aby sesja trwała jak najdłużej a Domy Maklerskie chcą ograniczenia do godziny 17:00, gdyż ich zdaniem dłuższe godziny podnoszą tylko koszty a nie generują wzrostu obrotów.

GPW zapewne jakby mogło i miało poparcie to wprowadziłoby obrót 24h tak jak to dzieje się na kontraktach na największych światowych giełdach w Stanach Zjednoczonych czy w Niemczech.

Osobiście popieram stanowisko Domów Maklerskich. To że pracuje w jednym z nim na pewno ma znaczenie i do końca obiektywny nie jestem. W tym wypadku patrzę bardziej jako inwestor. Dzięki temu, że sesja się kończy o 17:00 to nie muszę się już zastanawiać co się na rynku dzieje, bo i tak nie mam na to wpływu.

Jakbym był inwestorem krotkoterminowym to pewnie myślałbym inaczej. Dłuższe godziny sesji dają więcej możliwości. Można dokonać większej ilości transakcji oraz to co chyba ważniejsze, lepiej reagować na wydarzenia, które miały miejsce po sesji.

Jeżeli dla przykładu sesja w Polsce zamknęła się bez większych zmian a giełda w Stanach Zjednoczonych z jakiegoś powodu po godzinie 18:00 zaczęła lecieć na łeb i na szyję to z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że i w Polsce otwarcie następnego dnia będzie znacząco niżej. Gdyby handel był możliwy 24h to na podstawie tego co dzieje się za oceanem można byłoby zamknąć pozycję długą lub otworzyć krótką.

Tak więc wyżej przedstawione godziny są aktualne na sierpień 2014. Jeżeli czytasz ten artykuł później to upewnij się czy coś się nie zmieniło na stronach GPW – Harmonogram sesji.

 

Czym jest baza?

Ceny kontraktów na WIG20 oraz WIG40 w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedlają cenę instrumentu bazowego, czyli indeksu. Z reguły jednak notowania różnią się od siebie. Spowodowane jest to tym, że indeks sam w sobie nie jest instrumentem, którym się obraca na giełdzie, a jedynie odzwierciedla on ceny akcji, które wchodzą w jego skład.

Z kolei kontrakt na WIG20 jest instrumentem handlowanym. Jego cena kształtuje się pod wpływem popytu i podaży inwestorów. Tak więc istotną rolę grają emocje. Jeżeli inwestorzy oczekują, że rynek będzie szedł do góry, cena kontraktu bardzo często to uwzględnia i jest on notowany powyżej wartości WIG20. Tworzy się tzw. baza, która jest różnicą między ceną indeksu a wartością kontraktu.

Na poziom bazy wpływ mają także dywidendy wypłacane przez spółki. Jeżeli jakaś spółka w okresie życia kontraktu wypłaca dywidendę inwestorzy wiedzą, że zaraz po jej odcięciu, wartość indeksu spadnie proporcjonalnie do wartości dywidendy, tak więc już zawczasu uwzględniają tą różnicą.

W przypadku WIG20 baza czasami może dochodzić do kilkudziesięciu punktów i to nawet bez uwzględnienia różnicy wynikającej z planowanej dywidendy. Zbyt duża jednak być nie może, gdyż umożliwiłaby dokonywanie transakcji arbitrażowych. O arbitrażu jeszcze napiszę. Na razie spróbuje wyjaśnić czym jest….

LOP – czyli Liczba Otwartych Pozycji

Skoro opisałem już czym jest baza, to warto wspomnieć także czym jest LOP. Skrót ten oznacza Liczbę Otwartych Pozycji. I nie jest to wartość stała w przeciwieństwie do rynku akcyjnego, gdzie liczba akcji jest zawsze taka sama.

Liczba kontraktów na wzrost jest zawsze równa liczbie kontraktów na spadek. Wynika to z faktu, że każda transakcja ma dwie strony, kupującego i sprzedającego. Jeżeli jednocześnie jeden inwestor wystawi zlecenie kupna 1 kontraktu, a drugi sprzedaży 1 kontraktu i zlecenia te zostaną zrealizowane to LOP rośnie o 1.

W przypadku gdy Ci sami inwestorzy wystawią odwrotne zlecenia w celu zamknięcia posiadanych pozycji, LOP spadnie o 1, gdyż żaden z tych inwestorów nie będzie miał otwartej pozycji.

W trzecim wariancie jeden inwestor może otwierać nową pozycję, a drugi zamykać inną transakcję i jeżeli te zlecenia się ze sobą zrealizują to LOP pozostanie taki sam.

Liczby otwartych pozycji nie należy mylić z wolumenem transakcji. Jeżeli jeden inwestor w ciągu sesji 10-krotnie kupi i 10-krotnie sprzeda kontrakt to LOP się nie zmieni. Wolumen natomiast wzrośnie o 20 sztuk.

Dla wielu inwestorów LOP ma istotne znaczenie prognostyczne i na podstawie jego wysokości próbują przewidzieć potencjalne zachowanie kursów.

LOP mówi nam także o popularności danej serii kontraktów a także o jego płynności. Z reguły największy LOP mają kontrakty o najbliższym terminie zapadalności. W momencie, w którym kontrakt jest coraz bliżej wygaśnięcia można zauważyć spadek LOPu i jednoczesny jego wzrost na kontraktach o dłuższym terminie zapadalności. Innymi słowy inwestorzy “przesiadają” się na najbliższą serię.

LOP mówi nam o ilości otwartych pozycji, ale nie mówi nam o tym kto je posiada. Nie wiemy czy jest to 1, 10 czy 10 000 osób i jak wygląda sytuacja po stronie kupna a jak po stronie sprzedaży. Taka informacja dla wielu mogłaby stanowic istotne źródło prognostyczne.

Kiedyś GPW publikowało informacje o tzw. “grubasach”, czyli inwestorach, którzy posiadają ponad 20% wszystkich kontraktów. Obecnie jednak tego nie robi.

Jak rozliczane są kontrakty?

Inwestor, który jest właścicielem kontraktu na wzrost lub spadek może ten kontrakt sprzedać lub poczekać do dnia rozliczenia. Jeżeli zdecyduje się poczekać do samego końca to w dniu rozliczenia jego pozycja zostanie zamknięta po ostatecznym kursie rozliczeniowym

Kurs ten ustala się licząc średnią arytmetyczną ze wszystkich wartości indeksu WIG20 w czasie ostatniej godziny notowań ciągłych oraz wartości indeksu ustalonej na zamknięcie. Przy obliczeniu średniej odrzuca się 5 największych i 5 najmniejszych wartości.

Takie same zasady stosuje się zarówno dla kontraktów na WIG20, jak i dla kontraktów na WIG40. Innymi słowy, same kontrakty nie wpływają już na cenę rozliczenia kontraktów. Ta wartość jest już w pełni uzależniona od indeksu.

Dźwignia

To co jednak sprawia, że kontrakty terminowe są tak popularnymi instrumentami jest występowanie dźwigni finansowej, czyli możliwości zawierania transakcji o dużo większej wartości niż wartość funduszy na rachunku.

Aby inwestor mógł kupić lub sprzedać kontrakt na WIG20 na jego rachunku muszą znajdować się środki, które wystarczą na pokrycie właściwego depozytu zabezpieczającego.

Wartość właściwego depozytu zabezpieczającego ustalana jest przez KDPW CCP tuż po sesji giełdowej. Są to najczęściej wartości w okolicach 6 – 8% wartości całego kontraktu.

Dodatkowo obliczany jest też wstępny depozyt zabezpieczający, który ustalany jest indywidualnie przez Domy Maklerski i który może być wyższy od właściwego depozytu zabezpieczającego i na przykład wynosić 120% depozytu ustalanego przez KDPW CCP.

Obecnie większość domów maklerskich zrezygnowało już z depozytów wstępnych i stosuje tylko jeden depozyt zabezpieczający, czyli właściwy. Również i KDPW utrzymuje te depozyty na takim samym poziomie. Teoretycznie wciąż jednak istnieje ryzyko, że depozyt wstępny zostanie przywrócony lub, że dany Dom Maklerski, w którym macie rachunek będzie go stosował. Tak więc w poniższych przykładach przyjmę, że są to różne wartości.

Wstępny depozyt potrzebny jest w momencie otwarcia pozycji. W przypadku, gdyby inwestor zdecydował się zostawić zlecenie na zamknięciu sesji to na jego rachunku musi znajdować się zabezpieczenie nie mniejsze niż wartość minimalnego depozytu zabezpieczającego.

Z kolej w przypadku niekorzystnego dla inwestora ruchu kursu i spadku wartości zabezpieczenia poniżej wielkości depozytu właściwego, inwestor zostanie poproszony o uzupełnienie depozytu do wielkości depozytu wstępnego. Jeżeli tego nie zrobi, Dom Maklerski zamknie zlecenie na następnej sesji giełdowej.

Przeanalizujmy to na przykładzie

Właściwy depozyt zabezpieczający ustalony przez KDPW CCP dla kontraktów na WIG20 w danym dniu wynosi 8%. Wartość kontraktu WIG20 wynosi 2500.

Przy mnożniku 20 wartość kontraktu będzie równa 50 000 PLN. Depozyt właściwy wyniesie więc 8% z 50 000 PLN czyli 4 000 PLN. Depozyt wstępny wynosi 120% x 4 000 PN czyli 4 800 PLN i tyle inwestor musi mieć na rachunku maklerskim aby móc taki kontrakt nabyć.

Jeżeli cena kontraktu wzrośnie do 2600 PLN to przy pozostałych warunkach niezmienionych wartość depozytów będzie wynosić odpowiednio 4 160 oraz 4 992 PLN.

Jeżeli inwestor, który otworzył pozycję krótką przy cenie 2500 miał na rachunku wyłącznie minimalną wymaganą kwotę, czyli 4 800 PLN (pomijam prowizję) to po wzroście ceny do 2600 zostanie poproszony przez Dom Maklerski o uzupełnienie depozytu.

Po rozliczeniu sesji na jego koncie zostanie zaksięgowana strata w wysokości 2 000 PLN (20 PLN x 100), czyli wycena rachunku spadnie do 2 800 PLN. Wymagany depozyt wstępny wzrośnie do 4992 PLN. Tak więc inwestor, aby ochronić pozycję, będzie musiał dopłacić 2 192 PLN.

Sama wartość depozytów właściwych nie jest stała. KDPW CCP codziennie po sesji podaje jego aktualną wartość i na ich wysokość wpływ ma sytuacja rynkowa. W okresach dużej zmienności oraz niepokojów rynkowych depozyty z reguły rosną i zdarzały się momenty, że dochodziły nawet do 10%

Ostatnio też KDPW wprowadziło nowe zasady zabezpieczania kontraktów w obrębie jednej sesji, czyli tzw. depozyt Intraday, który wynosi dla WIG20 nie mniej niż 4%. Depozyt intraday oznacza tylko tyle, że jeżeli transakcje otworzymy i zamkniemy w obrębie jednej sesji to nie mamy obowiązku utrzymywania na rachunku zbyt dużej ilości środków. Wystarczy jedynie 4% wartości kontraktu, czyli prawie 2 razy mniej od depozytu właściwego.

Tyle też zabezpieczone zostanie na naszym rachunku w momencie otwarcia. Gdybyśmy jednak chcieli pozycję przetrzymać przez noc już musimy mieć na rachunku środki wystarczające do pokrycia depozytu właściwego.

Efekt dźwigni ( plusy i minusy)

Przykład z poprzedniego akapitu pokazuje jak niebezpieczne mogą być kontrakty terminowe i doskonale tłumaczy czym jest dźwignia. Mechanizm ten umożliwia nam zarówno zarabiać, jak i tracić procentowo wielokrotnie więcej niż zmiana samego instrumentu bazowego.

Dźwignia finansowa uzależniona jest od wielkości depozytu. Jeżeli depozyt zabezpieczający wynosi 10% to oznacza, że wystarczy abyśmy mieli na rachunku 10% wartości kontraktu, aby móc zawrzeć transakcję. Czyli można inwestować 10-krotnie większym kapitałem od posiadanego. Dźwignia wynosi więc 10.

W przypadku kontraktów na WIG20 po sesji 19 sierpnia 2014 zarówno depozyt wstępny, jak i właściwy wynosił 7,4%. Tak więc dźwignia wynosiła w tym wypadku 13,5.

Dla transakcji jednosesyjnych dźwignia wyniosła aż 25. Tak więc 4% zmiana notowań kontraktu w obrębie jednej sesji oznaczać może dla inwestora, że jego stan jego rachunku może wzrosnąć nawet 2-krotnie lub spaść do zera.

Tutaj znajdziecie aktualna tabelę depozytów właściwych, wstępnych oraz intradayowych.. Plik “Tabela Zabezpieczeń”

Przykład

Notowania kontraktu WIG20 na rynku kształtowały się w okolicach  2 500. W pewnym momencie podane informację, że Narodowy Bank Centralny ku zaskoczeniu wszystkich podniósł stopy procentowe o 0.25% mimo niskiego poziomu inflacji. Taka sytuacja spowodowała błyskawiczny spadek notowań kontraktów do poziomu 2450. Inwestor w tym momencie zajął pozycję długą.

Na 2 godziny przed końcem sesji Narodowy Bank Centralny poinformował, że podwyżka miała charakter jednorazowy i nie planuje dokonywania kolejnych w najbliższym czasie oraz ogólną sytuację makroekonomiczną odbiera jako bardzo dobrą Rynek szybko się uspokoił, a nawet wpadł w lekką euforię. Bo skoro ma być dobrze to kupujemy. Na koniec sesji wartość kontraktu wzrosła do 2550. Wtedy też inwestor zamknął transakcję. Jak był jej wynik?

Przykład ten, chociaż jest wymyślony, jest jak najbardziej realny i wielokrotnie w obrębie jednej sesji mieliśmy kilkuprocentowe wahania. A zdarzały się nawet sesje gdzie różnica pomiędzy maksimum i minimum wynosiła kilkanaście procent.

Nasz inwestor miał jednak szczęście i był po dobrej stronie rynku (co oznacza też, że jakaś druga strona transakcji musiała ponieść analogiczną stratę).

Depozyt właściwy jest obliczany na podstawie ostatniej ceny zamknięcia, czyli 2500. Tak więc 4% razy 2500 x 20 ( wartość kontraktu) daje nam 2 000 PLN.

Zysk inwestora wyniósł 100 punktów, gdzie każdy punkt jest warty 20 PLN, co razem daje 2 000 PLN. Stopa zwrotu wyniosła więc 100%

Liczba ta działa na wyobraźnie, jednak pamiętajmy o tym, że każdy kij ma 2 końce. Równie łatwo jest stracić wszystko, a nawet można stracić więcej niż się zainwestowało.  Jeżeli rynek zamknąłby się po cenie 2600 to inwestor, który sprzedał kontrakt po 2450 nie tylko straciłby cały depozyt 2000 PLN, ale musiałby jeszcze dopłacić 1000 PLN. Jego łączna strata wyniosłaby 3000 PLN.

Chociaż nie znam oficjalnych danych z rynku kontraktowego to zakładam, że większa część inwestorów ponosi na tym rynku straty.  Wyniki pewnie są zbliżone do tych z rynku FOREX, gdzie według KNFu w 2012 roku 81% inwestorów poniosło straty. link

Z drugiej strony w każdej transakcji są dwie strony. Jeżeli ktoś traci ktoś inny musi zarobić. Nie mogę napisać, że ci zarabiający zarabiają dokładnie to, co stracili przegrywający, bo uwzględnić trzeba jeszcze prowizje maklerskie, czyli część puli przeznaczonej trafia do podmiotów organizujących i rozliczających handel kontraktami. Wiem jednak, że jak najbardziej rynek kontraktów jest warty tego, aby mu się dokładniej przyjrzeć, pamiętając jednocześnie o tym, aby zawsze umieć zachować chłodną głową, nawet wtedy gdy sytuacja nie będzie szła po naszej myśli.

Prowizja

Analizując zasady działania depozytów zabezpieczających, celowo pominąłem prowizję, którą się płaci przy otwarciu lub zamknięciu transakcji, aby łatwiej było wszystko obliczyć.

W rzeczywistych transakcjach prowizja jednak nas nie ominie i musimy ją uwzględniać zarówno przy alokowaniu środków pod depozyt zabezpieczający, jak i w obliczeniu wyników transakcyjnych i planowaniu strategii.

Na GPW prowizja ustalana jest przez Domy Maklerskie. Te z kolei muszą ponosić opłaty na rzecz KDPW, KNFu oraz GPW, a także same też chcą na tym zarobić.

W przypadku kontraktów indeksowych na WIG20 obecnie standardem rynkowym jest prowizja na poziomie około 10 PLN za kontrakt. Tak więc przy obliczaniu depozytu należy posiadać przynajmniej kwotę o 10 PLN większą niż depozyt właściwy, aby móc kupić jeden kontrakt.

Prowizję płacimy zarówno przy otwarciu, jak i przy zamknięciu. Łącznie jest to 20 PLN dla pojedynczego kontraktu na WIG20 z mnożnikiem 20, czyli dokładnie tyle ile wart jest 1 punkt.

Jest to o tyle dla nas ważne, że jeżeli planujemy zawierać bardzo dużo transakcji nastawionych na małe zyski i małe straty po łącznym podsumowaniu może nam wyjść że to, co zarobiliśmy wystarcza jedynie na pokrycie prowizji Domu Maklerskiego.

Mówi się, że gra na giełdzie to gra o sumie zerowej. Gdy jeden traci, drugi zarabia. Jak widać tak jednak nie jest. Pewne jest tylko to, że zarabia biuro maklerski. Abyśmy zarobili nasza skuteczność musi być wyższa niż wynikałoby to z gry losowej.

Bardzo wielu inwestorów, szczególnie początkujących zapomina o tym, że zbyt duża liczba transakcji w głównej mierze powoduje wzrost prowizji, a niekoniecznie wpływa na wynik. Sam też kiedyś tego doświadczyłem na początku mojej przygody z kontraktami.

Wynik zależy głównie od naszych umiejętności, wiedzy, doświadczenia, a czasami i trochę od szczęścia, chociaż jeżeli będziemy liczyć na to ostatnie to raczej na tym rynku sukcesów nie osiągniemy.

Dlaczego inwestorzy grają na kontraktach?

W artykule tym nie pokażę Wam Świętego Grala i nie powiem jak na kontraktach zarabiać. Technikę gry musicie wypracować sami. Napiszę jednie jakie mogą być przesłanki gry na kontraktach.

a. Spekulacja – Najczęściej celem jest spekulacja, czyli zarabianie na różnicach. Inwestorzy na podstawie bardziej lub mniej wyrafinowanych technik próbują przewidzieć, co będzie się działo z polską giełdą i zarabiać na różnicach pomiędzy ceną kupna i sprzedaży. W akapicie o zabezpieczeniach pokazany był przykład takiej transakcji oraz jej przesłanek.

b. Hedging –  Wielu inwestorów, w szczególności instytucjonalnych, wykorzystuje kontrakty w celu zabezpieczenie ryzyka związanego z posiadanym portfelem akcji. Portfel ten nie musi dokładnie odzwierciedlać akcji z WIG20 czy też WIG40. Ważne, aby korelacja zmian wahań kursów była wysoka. W przypadku kontraktów na pojedyncze akcje korelacje jest praktycznie równa 100%.

Jeżeli więc inwestorzy obawiają się spadku cen na giełdach, aby uniknąć sprzedaży posiadanych akcji, mogą po prostu sprzedać kontrakty, które zrekompensują im potencjalną utratę wartości cen akcji. Nie wszystkie spółki mają jednak odpowiadające im kontrakty terminowe lub brakuje na nich płynności, dlatego czasami łatwiej jest sprzedać kontrakt indeksowy.

W momencie, w którym ich oczekiwania się odwrócą, będą mogli zamknąć kontrakty i nie będą już musieli nabywać akcji. W przypadku posiadania dużego portfela akcji zakup lub sprzedaż akcji, szczególnie tych o niskiej płynności, nie jest łatwy i zakup dużego pakietu może istotnie wpłynąć na cenę.

c. Arbitraż – Cena kontraktu stara się odzwierciedlać notowania instrumentu bazowego. Tak jak jednak pisałem wcześniej występują czasami różnice, które mogą wynikać na przykład z oczekiwań rynkowych. Pomijam tutaj różnice spowodowane dywidendą, gdyż te zawsze się wyrównają przed rozliczeniem.

Jeżeli różnica jest duża i kontrakt notowany jest powyżej wartości instrumentu bazowego to inwestor może kupić instrument bazowy i jednocześnie sprzedać kontrakt. W momencie rozliczenia ceny instrumentów powinny być zbieżne ze sobą. Kontrakt się rozliczy sam a instrument bazowy będzie trzeba sprzedać.

Jeżeli instrumentem bazowym jest jedna akcja to sprawa jest prosta. Jeżeli jednak jest to indeks to tutaj już sytuacja się trochę komplikuje, gdyż indeksu jako takiego kupić nie można. Można za to spróbować odzwierciedlić jego składa nabywając poszczególne akcje i zachowując odpowiednie proporcje.

Im większa baza tym większa liczba inwestorów może być zainteresowana dokonywaniem tego typu operacji, co analogicznie powinno wpływać na zmniejszanie się luki pomiędzy instrumentem bazowym a kontraktem.

Arbitraż można też dokonywać w odwrotną stronę, czyli gdy wartość indeksu jest powyżej ceny kontraktu. Wtedy sprzedajemy akcje, wykorzystując mechanizm krótkiej sprzedaży i jednocześnie kupujemy akcje. Jest to jednak jeszcze trudniejsza operacja niż pierwszy arbitraż.

Podsumowanie

Kontrakty terminowe na indeksy giełdowe są to instrumenty o znaczącym ryzyku inwestycyjnym. Mogą przynieść nam solidne zyski, ale też i ogromne straty, czasami nawet przewyższające zainwestowany kapitał.

Wszystko jest jednak dla ludzi. Osobiście uważam, że na kontraktach terminowych może grać każdy. Ważne jest tylko to aby rozsądnie zarządzać ryzykiem i nie dać się ponieść emocjom. Jeżeli cała nasza kwota przeznaczona na inwestycje wynosi 4 000 PLN i utrata takiej kwoty mogłaby być dla nas bolesna, wtedy zdecydowanie odradzam inwestycje w kontrakty na WIG20, gdyż potencjalna strata w stosunku do całego naszego portfela może być zbyt duża.

Albo musimy zwiększyć kapitał na inwestycje albo poszukać innego miejsca lub innego instrumentu. Niektóre platformy forexowe umożliwiają inwestycje na przykład w 1/10 kontraktu. To jest jednak inny rynek i zasady handlu też są trochę inne, tak więc w tym artykule tego zagadnienia opisywać nie będę.

Środki przeznaczone na inwestycje jest to jednak kwestia indywidualna. Sami powinniśmy obliczyć ile środków chcemy i może na ten cel przeznaczyć i czy ten rynek nam pasuje. Osobiście w kontrakty rzadko kiedy inwestuje więcej niż 10% mojego portfela inwestycyjnego.

Poznałem jednak wielu skutecznych inwestorów, którzy inwestują tylko w kontrakty indeksowe i świetnie im to wychodzi. Niestety poznałem też i takich, którzy w inwestycjach kontraktowych przepuścili majątek życia.

Zaletą a dla innych wadą kontraktów na WIG20 jest to, że nie trzeba dokładnie przyglądać się poszczególnym spółkom, gdyż indeks ten w pewnym stopniu odzwierciedla całą koniunkturę giełdową oraz stan gospodarki. Jak wejdą kontrakty na WIG30 powiązanie będzie jeszcze mocniejsze. Nie sugeruje aby w ogóle nie badać spółek. Wiedza na ich temat na pewno nam pomoże. Nie jest to jednak niezbędne.

Wpływ na indeks mają dane makroekonomiczne, wydarzenia polityczne a także nastroje na innych rynkach. Jeżeli jesteśmy inwestorem krótkoterminowym prawdopodobnie na tego typu informacjach będziemy się skupiać.

Można także stosować analizę techniczną, ignorując dane makro. Znowu jest to kwestia indywidualna

W każdym razie nie trzeba być wybitnym księgowym, aby móc dokładnie przeanalizować pułapki w sprawozdaniu finansowym, gdyż nie jest to najważniejsze. Mi osobiście inwestowanie na kontraktach zajmuje zdecydowanie mniej czasu niż inwestycje w akcje, gdzie często przeglądam wiele spółek, zanim się zdecyduje na jakąś.

Przeczytaj także:

Akcje

Obligacje notowane na Catalyst

Literatura książkowa:

John Hull – Kontrakty terminowe i opcje

Grzegorz Zalewski – Kontrakty terminowe w praktyce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*